Piątkowa (zimna!) noc

Dodano 28 września 2011, w Bez kategorii, przez agnieszek

Naukowców owocuje u mnie rozkręcającym się ekspresowo przeziębieniem.
Dodatkowo lekarka rehabilitacji zamiast pomóc coś mi popsuła w kręgosłupie i teraz nie mogąc z bólu spać błąkam się bezsensownie po sieci

Dziecko starsze ewoluuje – ze strasznego, acz dobrze znanego: „zabij mnie albo te tiki!” przeszliśmy do „proszę, naucz mnie jak to powstrzymać!”  
Chwilowo szkoła zawieszona na kołku bo zwyczajnie się nie da.

Od nieustannych przymusów boli głowa i przepona.

Ale usłyszałam też dziś – „jesteś najlepszą mamą jaka mogła mi się trafić!” – choć nie wiem wcale czy zasłużone…

Młody bardzo zakręcony, oswaja czwartoklasowe zmiany i bardzo się stara acz ja jeszcze bardziej – by nie zwariować:D

Dzieje się trochę fajnych rzeczy ale jeszcze zbyt świeżych by o nich pisać – jeśli wogóle.

Najważniejsze, że dają napęd do życia.

Zdrowotnie wszyscy cieńko przędziemy (czy już pisałam że mój R. niedawno złamał sobie żebro?) ale nic, to przecież musi minąć.

A teraz idę sprawdzić czy między 22 00 a północą kiedy na chwilę udało mi się zasnąć nie wygrałam przypadkiem w lotto :pp

 

Dopisane o poranku:

wczoraj w nocy mi to uciekło ale jeszcze dopiszę
- jeśli jest w ogóle coś takiego jak pech to wczoraj zaliczyłam jakąś porąbaną kumulację:o

najpierw z samego rana wylałam sobie pół szklanki herbaty na podłogę w dużym pokoju. Taka wrodzona zgrabność. Jak skończyłam robić z tym porządek to okazało się że kot zrzucił doniczkę z parapetu.

Kiedy po kolejnym sprzątaniu udało mi się wydobyć z do mu na zakupy to tylko po to by zaliczyć wtopę w lokalnym Carrefourze pt. karta nie współpracuje z czytnikiem w kasie (a raczej na odwrót, bo w każdym innym sklepie tego dnia płaciłam nią potem bez problemów) a brak jakichkolwiek innych środków płatniczych = zwrot zakupów i wyjście z kwitkiem plus zmarnowany czas. Co szeptała kolejka ludzi za mną nie zacytuję bo w większości niecenzuralne:o

Po południu wchodząc do znajomego salonu kosmetycznego o mało nie wybiłam sobie zębów potykając się na progu tego przybytku a zaraz potem urwał się pode mną fotel. Serio, serio.
Na szczęście nie obciążono mnie kosztami:D

Wracając do domu udało mi się ostatnie pięć złotych jakie wyciągałam z portfela upuścić tak sprytnie, że poturlało się wprost między szczeliny kratki kanalizacyjnej.

Potem jeszcze tylko zamiast do dozownika w pralce wsypałam całą miarkę proszku obok – czyli na własne stopy a na koniec dnia wyleciało mi lekarstwo z zęba.

Aa! I jeszcze zapomniałam o dziuni za kierownicą która na naszej wąskiej i w dodatku chwilowo rozkopanej osiedlowej drodze wyjechała mi centralnie pod prąd po czym spektakularnie chwyciła się za głowę, zakryła oczęta i trwała w takim stuporze dobrą chwilę blokując jakiekolwiek pole manewru.

Jak na jeden dzień i jedną osobę to niezły osiąg, co? ;))

 

Otagowane:  

6 Responses to Piątkowa (zimna!) noc

  1. kolorki pisze:

    Osiąg masz, faktycznie niezły:)) A za podstępnie łamiący się pod Tobą fotel, nie Ty, ale oni powinni Ci zapłacić! odszkodowanie:)
    A jak R. dokonał niezłego wyczynu i złamał sobie żebro?? Tikom już dziękujemy, a siooo!!

  2. Agnieszek pisze:

    kolorki – pompował koło Młodemu w rowerze i tak się do tego solidnie przyłożył, że.. trach ;))

  3. Agata pisze:

    No nieżle rzeczywiście…

  4. crazy-house pisze:

    Jezu! Aga! ale miałaś peszysko !!!
    PS kiedy idziemy na kawę? :)

  5. Agnieszek pisze:

    Agata – no nie ?:)

    Crazy – bardzo chętnie ale najpierw musi mi przejść to co mnie dopadło – dziś do gorączki i bólu WSZYSTKIEGO dołączyła cudnej urody wysypka://

  6. iksinska pisze:

    o Jezus Marian!
    no faktycznie.
    trzymaj się i nie puszczaj!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS